Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edukacja przedszkolna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edukacja przedszkolna. Pokaż wszystkie posty
Nauczycielka przedszkola

Nauczycielka przedszkola

Zacznijmy od tego, że aby móc pracować z dziećmi w przedszkolu należy ukończyć studia (niebawem jednolite 5-cio letnie). W trakcie których zdobywa się szeroką wiedzę z zakresu: * psychologii rozwojowej dziecka, * psychologi poznawczej, *dydaktyki, * metodyki prowadzenia zajęć, * medycyny dziecięcej itd. Nazywanie nauczyciela wychowania przedszkolnego przedszkolanką w moim przekonaniu znaczącą umniejsza jej wiedzy, kwalifikacji oraz umiejętności. W społeczeństwie najczęściej przedszkolanka kojarzy się z całodniową zabawą z dziećmi, rysowaniem, malowaniem i niczym więcej. Prostą, łatwą pracą, która zresztą trwa znacznie krócej niż etat ... Otóż owa „przedszkolanka” tak jak wspomniałam kończy studia po to, aby spędzać z dzieckiem czas w sposób rozwojowy, twórczy, aby w odpowiedni do wieku dziecka sposób przekazywać mu wiedzę. Spróbujcie wytłumaczyć 3,4,5- latkowi jak funkcjonuje świat, używając przy tym języka dla niego zrozumiałego 🙂 pamietajmy o milionie pytań zadawanych przez każdego ucznia w ciągu dnia, na które należy odpowiedzieć w taki sposób, aby dawało to dziecku satysfakcję i wniosło do jego życia element nowej wiedzy 😉 Nie zapominajmy o sporach jakie powstają w tak licznych grupach, które na bieżąco trzeba omawiać i tłumaczyć. Owszem należy się również z dziećmi Bawić ale gdyż to również istotna cześć dnia ale te zabawy nie zawsze są „tylko” zabawą. Istnieją zabawy dydaktyczne, które często nauczyciel sam wymyśla lub modyfikuje odpowiednio do realizowanego tematu, aby dzięki niej dziecko lepiej zrozumiało omawiany materiał. Ponadto do zadań wychowawcy grupy należy przygotowywanie pomocy dydaktycznych, gazetek oraz ozdób do sali adekwatnych z panującą porą roku lub przypadającym świętem. Często wykonywane są one osobiście poza godzinami pracy. Przy tym wszystkim dodatkowo nauczycielki pomagają w nauczeniu dziecka ubierania, rozbierania, wiązania sznurowadeł, poprawnego siedzenia przy stole, mówienia „proszę, przepraszam, dziękuje” itd. To wszystko robimy z własnego wyboru, bo samodzielnie zdecydowałyśmy się na taki zawód, bo chcemy edukować, bo praca z dzieckiem daje nam satysfakcję. Dlatego miejmy wszyscy szacunek do tego zawodu. Nie używajmy określeń, które w jakikolwiek sposób ujmują zawodowi nauczyciela wychowania przedszkolnego lub zaniżają kwalifikacje. Doceńmy bo mimo, ze nie uczymy jeszcze tabliczki mnożenia to pomagamy w zdobyciu równie ważnej wiedzy i umiejętności 🙂

Pierwsza praca w przedszkolu. 10 rad dla początkującej nauczycielki przedszkola

Sezon na zmianę pracy lub rozpoczęcie kariery nauczyciela przedszkola w pełni. Wakacje to jeden z najbardziej gorących okresów w przedszkolach i innych placówkach edukacyjnych pod względem rekrutacji nowych pracowników. Placówki, których podopieczni odpoczywają na wakacjach często decydują się na przyjmowanie nowych osób do pracy właśnie od września. W wakacje wzmożony ruch możemy zaobserwować także w prywatnych przedszkolach. Jak przygotować się do pierwszej pracy w przedszkolu? Jeśli właśnie zaczynasz swoją przygodę w pracy z kilkulatkami, mamy dla Ciebie kilka rad!

1. Ocena i obserwacja

Pozytywne przejście przez proces rekrutacji nie daje pracodawcy wszystkich informacji na ten temat. Ma to za zadanie jedynie wybrać najlepszego kandydata spośród wszystkich zgłaszających się do pracy. Nie bądź zdziwiona/y, że na początku będziesz bacznie obserwowana przez dyrekcję i pozostałą część kadry. To naprawdę nieuniknione. Nie bój się oceniania – staraj się po prostu jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki.

2. Relacje z innymi nauczycielami

Na początku nie tylko dyrekcja będzie patrzeć Ci na ręce. Może zabrzmi to nieco groźnie, ale najlepszym rozwiązaniem jest tu niewątpliwie – przynajmniej na początku – ukrycie swoich słabości. Pokaż się ze swojej mocnej strony. Ignoruj nieprzychylne komentarze i na pewno nie daj się sprowokować innym pracownikom. Skoncentruj się na swoich atutach. Jeśli inne osoby z zespołu proszą Cię o pomoc – nie stwarzaj przeszkód, ale z drugiej strony: nie daj się wykorzystać.  Mamy nadzieję, że koledzy i koleżanki z pracy szybko przyjmą Cię do swojego grona!

3. Praca z dziećmi

Niektórzy nowo zatrudnieni nauczyciele przedszkola a nawet osoby pracujące jako asystent/ pomoc nauczyciela obawiają się pracy z dziećmi. Chociaż zapanowanie nad grupą kilkulatków może być trudne, nie bój się! Pokaż im, że jesteś uśmiechniętą osobą, której mogą zaufać. Na pewno nawiązanie bliższych relacji zajmie trochę czasu, więc okazuj im dużo cierpliwości. Pamiętaj jednak, aby nie pozwalać dzieciom na wszystko

4. Zakres obowiązków

Osoby bez żadnego doświadczenia bardzo rzadko od razu stają się wychowawcami przedszkolnymi na pełnych obrotach. Ustal z przełożonymi dokładnie zakres swoich obowiązków – być może na początku ta praca nie będzie wyglądała tak, jak to sobie wyobrażasz. Pamiętaj także o tym, że zawsze lepiej dać coś z siebie ponad zadania, do których jesteś zobowiązana. Możesz np. umówić się z opiekunem grupy, że raz na jakiś czas będziesz prowadzić zajęcia z dziećmi (jeśli jesteś zatrudniona/y na stanowisku pomocy nauczyciela, Twoje obowiązki zapewne są nieco inne). Cenne doświadczenie na pewno zaprocentuje w przyszłości. Dodatkowo, będziesz musiał(a) dostosować się do rytmu pracy w danej placówce – w zależności od typu przedszkola (prywatne, państwowe) różnice mogą być dość znaczne. Chociaż ilość obowiązków może być na początku naprawdę przytłaczająca – nie zrażaj się (patrz: punkt 8).

5. Pytaj, pytaj i jeszcze raz pytaj

To normalne, że na początku pracy z najmłodszymi nie wiesz wszystkiego. Nie bój się zadawać pytania. Koleżanki/koledzy z pracy na pewno pomogą Ci rozwiać wątpliwości.

6. Relacje z rodzicami

Nawiązanie dobrych kontaktów z rodzicami to jeden z najtrudniejszych aspektów pracy w przedszkolach, żłobkach czy innych placówkach dla najmłodszych. Rodzice często oczekują, że dziecko w kilka chwil w przedszkolu nauczy się tego, czego rodzic nie nauczył je przez pierwsze lata życia. Niecierpliwość rodziców i ich duże wymagania mogą prowadzić do nieprzyjemnych sytuacji. Nauczyciel musi mieć cierpliwość nie tylko do dzieci, ale i do rodziców ;). Pokaż rodzicom, że naprawdę zależy Ci na dobru dziecka – dzięki temu ich podejście do Twojej pracy na pewno się zmieni.

7. Uważaj na faworyzowanie

To naturalne, że do jednych dzieci można łatwiej dotrzeć, a inne są bardziej „zamknięte w sobie”. Nawet, jeśli masz problem z nawiązaniem bliższych relacji z niektórymi dziećmi, wszystkie traktuj jednakowo. Faworyzowanie niektórych maluchów może być prawdziwą pułapką. Każde z nich traktuj jak swoje i tak samo troszcz się o jego potrzeby. Bądź czujna/y – praca z dziećmi jest bardzo dynamicznym zajęciem.

8. Nie zrażaj się

Początki mogą być trudne. Niepowodzenia mogą zdarzać się w każdej pracy – to absolutnie zrozumiałe. Nie załamuj się, że coś „nie wyszło”. Staraj się każdego dnia być jeszcze lepszym pedagogiem i dąż do celu. Nie poddawaj się! W chwilach zwątpienia postaraj się przypomnieć sobie o „małych sukcesach”J. Na całkowite wdrożenie się w obowiązki po prostu potrzeba czasu…

9. Wiedz, że nie jesteś sama

Nie tylko pierwsza praca w żłobku czy przedszkolu może wywoływać obawy. Podobne emocje mogą towarzyszyć w trakcie zmiany miejsca pracy… Wątpliwości co do swoich kompetencji mają nie tylko nauczyciele, ale także setki osób rozpoczynających pracę w innych branżach. Adrenalinę, która towarzyszy Ci w pierwszych dniach pracy staraj się zamienić w pozytywną energię, która zmotywuje Cię do działania.

10. Pamiętaj, dlaczego wybrałaś/eś ten zawód

Praca nauczyciela przedszkola, opiekuna w żłobku czy nawet asystenta nauczyciela przedszkola to wymagające zadanie. Pamiętaj o tym, dlaczego zdecydowałaś/eś się właśnie na ten zawód. Uśmiech dzieci, zadowolenie z faktu, że zobaczą gdzieś „na mieście” Panią z przedszkola… Satysfakcja z faktu, że zastosowana metoda nauczania naprawdę przyniosła efekty – atutów pracy z najmłodszymi jest naprawdę wiele!
Sygnały, które oznaczają, że twoje dziecko jest bardzo inteligentne

Sygnały, które oznaczają, że twoje dziecko jest bardzo inteligentne

Psychologowie są zdania, że dzieci o niezwykłych zdolnościach intelektualnych wykazują szereg cech, które świadczą o ich wysokiej inteligencji. I nie chodzi tutaj tylko o szybką naukę mówienia czy łatwe zrozumienie komunikatów wysyłanych przez rodziców. O tym, że dziecko jest inteligentne, mówi wiele innych zachowań.

1. Niezwykła pamięć

To, czy dziecko jest bardzo inteligentne, widać już w okresie niemowlęctwa. Maluch doskonale zdaje sobie sprawę, gdzie ukryło wcześniej zabawkę, rozpoznaje swój ulubiony park czy twarze osób, które często odwiedzają jego rodziców.
Gdy zaczyna mówić, opowiada o wydarzeniach sprzed tygodni, a nawet miesięcy. Takie dziecięce wspomnienia często są wzbogacane o wymyślone historie. Świadczy to o kreatywności dziecka.

2. Chęć rozwoju

Inteligentne dziecko można rozpoznać także po nieustannej chęci do nauki nowych umiejętności – szybciej niż rówieśnicy nauczył się przewracać na boki, stara się podnosić z łóżeczka, niecierpliwie stawia pierwsze kroki. Taka potrzeba stymulacji rozwoju, to sygnał bardzo łatwy do obserwacji.
By mu w tym pomóc, warto dostarczać maluchowi różnych bodźców z otoczenia. Nowe twarze, pomieszczenia i dźwięki z pewnością pomogą mu w jeszcze szybszym odkrywaniu swoich możliwości.

3. Koncentracja

U dzieci inteligentnych daje się zauważyć skoncentrowane, bardzo skupione na wykonywanej czynności spojrzenie. Już niemowlęta z zainteresowaniem utrzymują kontakt wzrokowy na zabawce lub kolorowej rzeczy znajdującej się w otoczeniu. Uwagę zwracają także twarze rodziców oraz ich reakcje w danej sytuacji.
U starszych dzieci wykazujących wysoką inteligencję zauważamy umiejętność długiego skupienia na monotonnej czynności, np. przy układaniu puzzli, budowaniu domu z klocków czy oglądaniu bajki.

4. Łączy wydarzenia

Bystre dziecko już od najmłodszych lat wykazuje umiejętność łączenia ze sobą różnych wydarzeń. Wie, że wejście do samochodu oznacza podróż, wyciąganie talerzy z szafki to początek pory obiadowej, a zachodzące słońce oznacza kąpiel i sen.

5. Bawi się ze starszymi od siebie dziećmi

Inteligentne dzieci wolą towarzystwo osób dorosłych lub dzieci starszych od siebie. Dzięki temu mogą się od nich nieustannie uczyć nowych słów, zachowań i umiejętności. Zdarza się, że w ten sposób upodabniają się do dorosłych, sprawiając wrażenie starszych wiekiem i doświadczeniem.

6. Nieustannie w ruchu

Zdaniem pedagogów i psychologów dziecięcych, z wysokim poziomem inteligencji związana jest także wzmożona aktywność dziecka. Jeżeli więc maluch nie ukrywa się ze swoimi emocjami, żywo gestykuluje przy opowieściach oraz jest w nieustannym ruchu – mogą to być sygnały świadczące o jego potencjale intelektualnym.
Zdolne maluchy mają także łatwość w nawiązywaniu kontaktów z nowymi ludźmi oraz w rozśmieszaniu innych członków rodziny.

7. Zaburzenia snu u dziecka

Utalentowane dzieci już w okresie niemowlęcym śpią mniej od rówieśników. Zdarza się, że są płaczliwe, rozdrażnione i oczekują ciągłej atencji ze strony rodziców. Ich krzyk nie wynika z mokrej pieluszki czy głodu.
Bystre niemowlęta wolą odkrywać świat na rękach mamy, zamiast grzecznie leżeć w łóżeczku i patrzeć w ruszającą się zabawkę.Niezaspokojona potrzeba stymulacji może zakończyć się u dziecka histerią. Właśnie dlatego inteligentne dzieci często są trudne w wychowaniu.

8. Lider wśród rówieśników

Inteligencja u dzieci ukazuje się również poprzez chęć przodowania w grupie rówieśniczej. Bez pytania innych o zdanie, wybierają zabawę lub bajkę, którą wszyscy będą oglądać.
W różnych konkurencjach chcą być pierwsze. Lubią też być obserwowane przez dorosłych, którzy następnie pochwalą umiejętności malucha.

9. Odczuwanie empatii i wrażliwość

Dzieci o wysokim potencjale intelektualnym wykazują się również większą niż u innych dzieci wrażliwością. Mocno reagują na każde zachowanie rodziców czy niechęć do zabawy ze strony innych kolegów. Są też wrażliwe na dotyk, zapach, a nawet smak.
Utalentowane dziecko będzie zainteresowane otaczającą go przyrodą, zwierzętami, sztuką czy muzyką. Często będzie żywo reagowało na niektóre zjawiska, co może być źle rozumiane wśród innych osób.

10. Szybko zaczynają mówić

Niektóre dzieci zaczynają mówić wcześniej niż inne, ponieważ ich inteligencja rozwija się szybciej. Potwierdzają to pedagodzy, którzy uważają, że wczesne posługiwanie się językiem wiąże się bezpośrednio z poziomem inteligencji.
Inne sygnały świadczące o tym, że dziecko wykazuje się wysokim potencjałem to: łatwość zapamiętywania nowych słów, stosowanie zdań rozbudowanych, wczesna nauka czytania czy nieustanna chęć zadawania pytań.
Dla bystrych dzieci charakterystyczne jest także szybkie mówienie – chcąc powiedzieć zbyt wiele w krótkim czasie, często są niezrozumiałe dla otoczenia.
Tabletowe dzieci

Tabletowe dzieci


Zachęcamy do lektury wywiadu Olgi Woźniak z prof. Edytą Gruszczyk - Kolczyńską "Tabletowe dzieci" - Psychologia dla rodziców, Wydanie specjalne, Wysokich Obcasów, Nr 8/2017
Nauka wykonywania codziennych obowiązków od najmłodszych lat

Nauka wykonywania codziennych obowiązków od najmłodszych lat


Stare przysłowie mówi: „Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał”. Im szybciej pokażemy dziecku, dlaczego troska o najbliższe otoczenie jest ważna i w jaki sposób o nie dbać, tym szybciej będzie nam ono pomocą w codziennych obowiązkach. A co za tym idzie – lepiej poradzi sobie z obowiązkami w dorosłym życiu. Rodzice i wychowawcy widzą potrzebę uczenia dzieci odpowiedzialności za swoje otoczenia, a producenci sprzętu AGD i zabawek wychodzą im naprzeciw. Na rynku dostępne są atrakcyjne zabawki i gadżety, które można wykorzystywać do nauki poprzez zabawę, zarówno w domu, jak i w przedszkolnych, grupowych rozrywkach. Ciekawe i bezpieczne zabawki mogą stanowić klucz do sukcesu każdej mamy i każdego taty – uśmiechnięty Jaś i odpowiedzialny Jan. Oto 5 powodów, dla których warto uczyć dziecko obowiązków domowych już od najmłodszych lat z wykorzystaniem gadżetów imitujących rzeczywiste sprzęty.
Oswajanie
Nieznane budzi w nas lęk. Niepokojące są długie podróże w nowe miejsca, denerwujemy się, gdy czeka nas wizyta u lekarza. Zestresowani przekraczamy próg nowego miejsca pracy. Skoro nowości i zmiany generują stres w życiu osoby dorosłej, to w życiu dziecka tym bardziej. Jeśli odkurzamy tylko wtedy, gdy dziecko śpi lub nie ma go w domu, nie dziwmy się, że odkurzacz budzi lęk. Przecież to spore urządzenie wydające tajemnicze i głośne dźwięki. Jeśli chcemy, by domowe czynności nie stanowiły dla naszych dzieci źródła strachu, pozwólmy im oswoić się z nimi. Można to zrobić na dwa sposoby. Po pierwsze, sprzątać i włączać domowe AGD w obecności maluchów. Po drugie, podarować mu zabawki, akcesoria imitujące te prawdziwe urządzenia, które pozwolą przekonać się, jak owe sprzęty działają, do czego można je wykorzystać. Bezpieczne, atestowane, wykonane z wysokiej jakości materiałów, zabawki sprawią dzieciom dużo przyjemności, pozwolą bawić się w naśladowanie czynności dorosłych (co jest ważnym elementem rozwoju psychospołecznego dziecka) oraz sprawią, że nieznana dotychczas sfera życia stanie się bliższa, łatwiejsza do zrozumienia i dzieci chętniej same podejmą się nowych wyzwań.
Samodzielność
Pielęgnowanie maluszka, ubieranie, kąpanie, czesanie jest wyrazem naszej troski o niego, miłości i naturalnym sposobem okazywania uczuć. Przychodzi jednak taki dzień, kiedy po raz pierwszy słyszymy malucha „Ja sam/sama”. Dlaczego? To moment, w którym dziecko zaczyna czuć i rozumieć, że jest odrębną jednostką i chce samo o sobie stanowić. Kiedy pociecha chce sama umyć zęby, poukładać książeczki na regale, czy pozamiatać podłogę, należy jej na to pozwolić. Tak po prostu. Możliwe, że dziś nie poradzi sobie z wyzwaniem, ale w niedługim czasie nabierze wprawy, a my, rodzice, będziemy dumnymi obserwatorami poczynionych postępów. Umożliwienie dziecku bycia samodzielnym to element wychowania, tylko dzięki temu nauczy się podejmować decyzje i ponosić ich konsekwencje. Od tego, jak bardzo dziecko jest samodzielne, zależy także jego poczucie własnej wartości, pewność siebie w trudnych sytuacjach i umiejętność stawiania czoła przeciwnościom losu.

Odpowiedzialność
Odpowiedzialność to hasło, które powinno być stawiane w jednej linijce z samodzielnością. Są bowiem nierozłączne. Kiedy dziecko robi coś samodzielnie, ponosi też za to odpowiedzialność. Błąd może kosztować je sporo nerwów, ale sukces dodaje skrzydeł i wyzwala większą energię i chęć do działania. Co zrobić, by nauczyć dziecko odpowiedzialności? Nałożyć na nie obowiązki i konsekwentnie wymagać, by je wypełniało. Już 3-latki mogą mieć obowiązki. Niech będzie to sprzątanie zabawek przed pójściem spać, układanie sztućców na stole przed obiadem, czy wrzucanie brudnych ubranek do kosza na pranie. Dla dzieci obowiązki to często przyjemność. Są dumne, że mogą pomagać rodzicom w domu, że potrafią same coś zrobić oraz uczą się tego, że jeśli zrobią coś źle, niesie to z sobą określone konsekwencje. Na przykład brak ostrożności podczas sprzątania naczyń ze stołu może pozbawić je ulubionego kubeczka.
Umiejętność pracy w zespole
Nie ma znaczenia, czy mamy jedno, dwoje czy pięcioro dzieci. Utrzymanie domu w czystości to praca zespołowa. Jeśli pokażemy dzieciom, że każdy z domowników ma swoje obowiązki i sumiennie je wypełnia, to nie będą szukały powodów, by ich unikać. A jeśli do sprzątania podejdziemy zespołowo i zaangażujemy w nie całą rodzinę, dziecko szybko nauczy się, że praca w grupie jest wartościowa, sprawia przyjemność i daje lepsze efekty! Takie podejście jest kluczowe w wychowaniu wszystkich dzieci, ale ma wyjątkowo duże znaczenie dla dzieci, które są wycofane. Wspólne działanie i pokojowe rozwiązywanie konfliktów powoduje, że maluch łatwiej zrozumie nasze oczekiwania wobec niego i szybciej nauczy się pracy w grupie.
Zabawa
Dzieci najlepiej uczą się poprzez zabawę, to prawda stara jak świat. W ten sposób najszybciej przyswajają każdą wiedzę, rozwijają umiejętności społeczne i motoryczne. Jeśli potrafimy obrócić prozaiczność sprzątania w atrakcyjną zabawę, to czynności te nigdy nie będą kojarzyć się dzieciom z nudą i wysiłkiem. W jaki sposób osiągnąć cel? Na rynku dostępnych jest mnóstwo zabawek i akcesoriów stworzonych dla dzieci, które pomagają im zrozumieć, na czym polegają „dorosłe” czynności. Dzieci mogą bawić się w odkurzanie, mycie podłogi, czy prasowanie, bez konsekwencji kontaktu z prawdziwymi urządzeniami i absolutnie bezpiecznie. A kiedy poczują, że nadszedł czas na kolejny krok, będą mogły wymienić zabawkę na sprzęty, z których korzystają rodzice.
Jak osiągnąć cel?
Jeśli chcemy nauczyć dziecko solidności i odpowiedzialnej realizacji jego zadań, warto postawić na konsekwencję, dopasowanie rodzaju obowiązków do wieku, możliwości i zainteresowań dziecka oraz wykorzystać dostępne narzędzia, które sprawią, że praca na rzecz rodziny będzie atrakcyjna. Pamiętajmy więc, by maluch miał wiedzę na temat tego, czym jest obowiązek, dlaczego warto dbać o dom i w jaki sposób robią to jego rodzice i rodzeństwo. Jeśli będziemy podsuwać dziecku pomysły na zabawę w dom czy w sprzątanie, to „dorosłe” czynności nie będą dla niego skomplikowane, a przyniosą satysfakcję. Warto wykorzystać do tego dostępne zabawki i akcesoria, które przeniosą dziecko w świat dorosłych, pozwolą naśladować bliskich, rozwijać wyobraźnię i uczyć się, jak należy dbać o rodzinę i własny dom.
Drodzy rodzice, jeśli chcecie pobrać lub zamówić na swój adres domowy, bezpłatne materiały, które urozmaicą naukę codziennych obowiązków, możecie zrobić to za pośrednictwem tej witryny LINK 🙂

Niezbędnik przedszkolaka

NIEZBĘDNIK PRZEDSZKOLAKA
Wspólne zakupy potrzebnych rzeczy do przedszkola mogą sygnalizować dziecku nadchodzącą zmianę, a jednocześnie przysporzyć wiele radości.

Ubranie do przedszkola powinno być  przede wszystkim wygodne , łatwe do zdjęcia i założenia, łatwo przechodzące przez głowę, bez guzików z za małymi dziurkami, bez zacinających się suwaków. Istnieje pełna dowolność kolorów, warto jednak pamiętać, że dziecko ma prawo pobrudzić się podczas zajęć, stad niepotrzebny jest mu dodatkowy stres.

Wszystkie rzeczy, które przyszykujecie warto wcześniej przetestować.
Jakie rzeczy przygotować do przedszkola?
 buty na przebranie (wygodne, podgumowana podeszwa, pełne obuwie z piętą, ważne by dziecko mogło założyć je samodzielnie - na rzepy, zapinki / nie dotyczy obuwia ortopedycznego/,
 podpisany komplet ubrań do przebrania (bielizna, bluzka, spodnie, skarpety); zostawia się go w szatni "na wszelki wypadek",
 w przypadku ciepłych dni koniecznie nakrycie na głowę (chusteczka, czapka z daszkiem), w przypadku chłodu odpowiednia kurtka, czapka (w zimie szalik i rękawiczki),
 piżamka (wygodna do samodzielnego zakładania i ściągania),
 pościel (poduszka, "mały jasiek" z poszewką, cienki koc polarowy, duża poszewka na kołderkę),
 ręcznik z haczykiem (podpisany),
 artykuły papiernicze i higieniczne będą zakupione przez pracowników przedszkola z uprzednio uiszczonej przez Państwa opłaty na wyprawkę.
Przygotowanie dziecka do przedszkola

Przygotowanie dziecka do przedszkola


Niektóre mamy uważają, że trzy lata to stanowczo za młody wiek, by wysłać młodego człowieka do przedszkola. Dla innych to świetny sposób na zapoznanie dziecka z rówieśnikami. Jeszcze inne nie mają wyboru, bo chcą lub muszą wrócić do pracy. Jak sprawić, by pierwszy kontakt z przedszkolem przebiegł bezboleśnie?
Przygotowania – nie tyle do pierwszej wizyty w konkretnym przedszkolu, co do regularnych rozstań z rodzicami – warto rozpocząć jak najwcześniej. Jeśli pójście do przedszkola to dla dziecka pierwszy dzień spędzony bez mamy i taty, nie dziwmy się, że jest to dla niego smutne i niezrozumiałe wydarzenie. Dlatego, nawet jeśli lato spędzamy z dzieckiem w domu, zacznijmy planować pierwsze rozstania. Najpierw może to być kilka godzin u dziadków czy na letnich warsztatach dla dzieci, później dłuższy czas z dala od mamy. Rozłąkę wydłużajmy stopniowo. Już niemal na każdym osiedlu jest klub malucha, kawiarnia dla mam z dziećmi czy sala zabaw, w której można zostawić dziecko na jedną godzinę lub dłużej (koszt: 5-30 zł). Przy pierwszym rozstaniu mama może być za ścianą, by w każdej chwili móc pocieszyć dziecko. Wkrótce jednak maluch przyzwyczai się do coraz dłuższych zabaw bez rodziców aż w końcu wizja przedszkola nie będzie napawała go zbyt dużym lękiem.
Poznaj ciocię
Jeśli od kilku miesięcy wiemy już, do którego przedszkola pójdzie dziecko, możemy przy okazji spacerów mijać to miejsce, pokazując dziecku, jak ciekawy plac zabaw jest za ogrodzeniem i tłumacząc, że już niedługo będzie mogło z niego skorzystać. Warto jeszcze w czerwcu lub podczas lata (jeśli placówka pełni dyżur) odwiedzić kilka razy przedszkole, choćby na kilka minut. Możemy wtedy przedstawić maluchowi miłą „ciocię”, która opiekuje się w przedszkolu pokojem pełnym zabawek. Jest szansa, że dziecko wkrótce samo zapyta nas, kiedy znów będzie mogło się z nią spotkać.
Dobra mina do złej gry
Choć serce mamy pęka przy pierwszym rozstaniu, pamiętajmy, że robimy to dla dobra pociechy – kurczowe trzymanie się rodziców skończy się fatalnie przy próbie posłania dziecka do przedszkola, a później szkoły.
Warto bowiem pamiętać, że dzieci często wyczuwają emocje rodziców i powtarzają nasze zachowania. Jeśli więc rodzice z nerwów przed pierwszym dniem w przedszkolu płaczą i nie mogą spać, możliwe, że i maluch poczuje się, jakby stał przed bardzo ważnym i nieprzyjemnym testem.  Dlatego nie panikujmy i postarajmy się, by przynajmniej pierwsze dni w nowym miejscu nie wydały się dziecku przykrym obowiązkiem. Możemy wstać o pół godziny wcześniej i skorzystać z ostatnich, ciepłych dni, robiąc z drogi do przedszkola przyjemny spacer. Wizyty w przedszkolu traktujmy jako coś przyjemnego i oczywistego. Możemy na przykład wytłumaczyć dziecku, że do przedszkola chodziła też starsza siostra, mama i tata. Niekiedy maluchy czują się wręcz wyróżnione, że nareszcie dopuszczono je do tego „dorosłego” miejsca, do którego młodsi nie mają wstępu. Dobrze jest unikać skrajności – nie straszmy, ale też nie zachwalajmy przedszkola jako raju na ziemi. W tym pierwszym przypadku maluch będzie spięty na samą myśl o przedszkolu, w drugim – może być bardzo rozczarowany gdy okaże się, że poza zabawą trzeba tam też np. dzielić się kredkami z innymi dziećmi czy leżakować.
Nauka przed pierwszym dniem
Nie czekajmy z nauką podstawowych czynności na czas po pierwszej wizycie w przedszkolu. Musimy przyzwyczaić dziecko do tego, że po południu jest czas na drzemkę, że jemy o ustalonych porach, a przy stole przestrzegamy pewnych reguł. Szczególnie ważna jest nauka kontaktów z innymi maluchami i dorosłymi. Spotkanie ze znajomymi dziećmi, uważne tłumaczenie zasad wspólnej zabawy na placu zabaw czy godzina w klubie dziecięcym raz w tygodniu to dobry początek. W przeciwnym razie pierwsze zetknięcie malucha z dużą grupą dzieci może być szokiem. Wiele przedszkoli na zajęcia adaptacyjne poświęca weekend przed pierwszymi zajęciami. Nawet, jeśli w naszym nie ma takiego zwyczaju, możemy przez pierwsze dni odprowadzać dziecko do przedszkola tylko na kilka godzin. Z czasem okres ten się wydłuży i już po kilku tygodniach maluch powinien być oswojony z sytuacją.
Tuż przed pierwszym dniem przyszykujmy wszystko, co maluchowi będzie potrzebne w nowym otoczeniu. Tego dnia traktujmy go ze szczególną uwagą – niech ma możliwość pójścia do przedszkola w najładniejszych skarpetkach, z ulubioną zabawką itp. Dzieci często tracą poczucie bezpieczeństwa, gdy po tygodniach uspokajania, pierwszy poranek okazuje się być chaosem, a spóźniony do pracy rodzic zapomina o ukochanym misiu.
„Mamo, pani w żłobku mnie bije” – jak sprawdzić żłobek?

„Mamo, pani w żłobku mnie bije” – jak sprawdzić żłobek?


Co kilka miesięcy Polską wstrząsa kolejna informacja o placówce, w której dzieci były bite, poniżane czy głodzone. Jak sprawdzić żłobek pod względem bezpieczeństwa?
„We Wrocławiu miało być dużo zajęć – rytmika, dogoterapia, nauka języków i pyszne zdrowe jedzenie. Zamiast tego było kneblowanie buzi, wiązanie nóżek i rączek becikami, leżenie na gołych deskach bez materaców i karmienie na siłę”. „Nie becz, nie becz! Na stołówce ma być spokój, a nie jakaś jedna, druga menda się tu wydziera! – tak opiekunki w żłobku w Żarach zwracały się do swoich kilkuletnich podopiecznych”. „Opiekunki z prywatnej placówki w Starogardzie Gdańskim wyzywały dzieci i znęcały się nad nimi”. To tylko kilka z afer, jakie wstrząsnęły w zeszłym roku krajem. W mediach eksperci zastanawiają się, dlaczego rośnie liczba nieprawidłowości w żłobkach. Tymczasem rodzice tłumaczą, że od kiedy za kilkadziesiąt złotych można kupić mikrofon czy minikamerę, po prostu częściej udaje się przyłapać opiekunki na takich zachowaniach.
Big Brother w żłobku
Tak udało się upublicznić praktyki żłobka z Żar, Starogardu Szczecińskiego i Wrocławia – opiekunki lub rodzice przemycili do placówki minikamery zaszyte w zabawkach lub mikrofony. Choć wydaje się, że to rażący brak zaufania do pracowników żłobka, warto pamiętać, że na szali stawiamy zdrowie i często wieloletnie traumy naszych ukochanych dzieci.
Jeśli nie mamy ochoty wyprawiać dziecka do żłobka w oprzyrządowanie szpiegowskie, lepiej zadbajmy o to, dokąd je posyłamy na samym wstępie. Czym się kierować? Byłe pracownice żłobków radzą, by… ufać swoim zmysłom. – Jeśli w żłobku dziwnie pachnie, jest zaduch, to nie tłumaczmy sobie, że pewnie mają problemy z wentylacją –  tłumaczy anonimowo jedna z nich. – Prawdopodobnie dzieci nie są przewijane tak często, jakby mogły być, a opiekunki mają co innego na głowie, niż wietrzenie pomieszczeń.
Zabawmy się też przez chwilę w „Perfekcyjną panią domu” – w toaletach śmierdzi, w kątach wiszą pajęczyny, do kuchni nie można wejść lub nie wzbudza ona zaufania? Przypomnijmy sobie, jak bardzo dbamy o czystość domu, w którym jest jedno dziecko, i zwiewajmy gdzie pieprz rośnie z miejsca, które nie dba o nią przy kilkunastu szkrabach.
Ludzie z sercem i dyplomem
Ważny jest też tzw. „czynnik ludzki”. Mamy, które posłały dzieci do placówek, które były potem zamykane z hukiem z powodu nieprawidłowości, w wywiadach często powtarzają, że dały się „zaczarować” dyplomami właścicieli lub w ogóle nie poświęciły czasu, by się im przyjrzeć. Inne przyznają, że wychowawczyni dzieci im się nie spodobała, ale postanowiły to zignorować, by nie kierować się irracjonalnymi przeczuciami.
Tymczasem jako mamy często potrafimy wyczuć, kto ma serce dla dzieci, a kto nastawiony jest tylko na czesne za pobyt malucha w żłobku. Istotna jest też otwartość placówki. Do sali, w której przebywały dzieci z jednego ze zlikwidowanych w tym roku żłobków, rodzice… nie mieli wstępu! To niechybny znak, że placówka ma coś na sumieniu. Dobre – choć niedecydujące – wrażenie robi też udostępnianie obrazu z kamery zamontowanej w żłobku on-line. Coraz więcej placówek daje takie narzędzie rodzicom i pokazuje tym samym, że nie boi się pokazać, w jakich warunkach spędzają czas dzieci. Dobrze też, jeśli rodzic ma wgląd w tygodniowy jadłospis oraz jeśli pokrywa się on z rzeczywistością. W jednym ze zlikwidowanych żłobków podawano dzieciom zepsute mięso, a następnie wmawiano rodzicom, że w żłobku panuje grypa żołądkowa.
A jeśli to nieprawda?
Dzieci często wyolbrzymiają, wpadają w panikę lub przeciwnie – milczą i nie umieją opowiedzieć o tym, co je spotkało. Jak więc dowiedzieć się, czy w żłobku nie dzieje się maluchowi krzywda? Psychologowie zwracają uwagę na takie sygnały, jak chudnięcie, strach przed pójściem do żłobka, zmiana nawyków (nagłe moczenie się w nocy, „chomikowanie” pożywienia). Dzieci, które są w żłobkach maltretowane często nagle zaczynają bać się obcych, a nawet reagować na dotyk rodziców strachem. To niemal pewny sygnał, że coś jest nie tak. Najważniejsza w tym wypadku jest rozmowa. Wychowawcom zdarza się straszyć dzieci i grozić im, że jeśli powiedzą o czymś mamie, spotka je kara. Mama musi więc zapewnić dziecko, że jest po jego stronie i że żywo interesuje się jego codziennością w placówce. Jeśli nie jesteśmy pewne, czy dziecku nie dzieje się krzywda, warto zasięgnąć opinii znajomego psychologa, który z pewnością ma narzędzia, by dowiedzieć się od dziecka, co spotyka je w żłobku. W międzyczasie warto obserwować dziecko – często np. maluch poproszony, by narysował swój żłobek, dopiero wtedy odkrywa przed rodzicami na kartce papieru to, czego nie chciał powiedzieć.
Chłodny rozum
Pracownicy skarżą się, że na fali ostatnich „żłobkowych afer” rodzice zaczęli być niezwykle podejrzliwi i nieżyczliwi, czym utrudniają pracę placówki, np. nastawiając dzieci przeciwko wychowawcom. Wychowawcy tłumaczą, że nie zawsze niechęć do pójścia do żłobka to znak, że dziecko jest w nim katowane. Czasem po prostu tęskni np. za mamą, która ostatnio podjęła pracę lub nie dogaduje się z kolegą z grupy, co jest powodem rozterek. Niektórzy rodzice biją też na alarm, gdy dziecko „łapie” w żłobku chorobę. Tymczasem to również nie zawsze jest efektem fatalnej opieki, a czasem naturalną koleją rzeczy, związaną z tym, że kilkanaścioro dzieci przebywa ze sobą niemal non-stop. Mamy, których dzieci chodziły do żłobka i przedszkola twierdzą nawet, że dobrze jest, gdy maluch ma możliwość przejścia chorób w żłobku –  jest wtedy odporniejszy w przedszkolu i pierwszych klasach podstawówki, gdy dzieci, które nie chodziły do żłobka masowo zapadają na choroby zakaźne.
Dzieci długo przebywające w żłobkach mają podwyższony poziom stresu

Dzieci długo przebywające w żłobkach mają podwyższony poziom stresu


Dzieci, które dziennie przebywają w żłobku najdłużej (8-9 godzin), mają podwyższony poziom hormonu stresu – kortyzolu – wynika z badań norweskich naukowców.
Naukowcy zmierzyli poziom kortyzolu u 112 maluchów z 85 placówek dziennej opieki w sześciu różnych miastach, średnio po pięciu miesiącach uczęszczania do nich. Dzieci, które przebywały w nich najdłużej, miały podwyższony poziom kortyzolu w ciągu dnia.
Kilka międzynarodowych badań już dowiodło, że małe dzieci doświadczają wyższego poziomu kortyzolu podczas przebywania przez cały dzień w żłobku, natomiast w domu jego poziom jest ustabilizowany lub spada. Wyzwaniem dla maluchów może być przebywanie w dużej grupie, utrzymywanie relacji z innymi dziećmi i rozłąka z rodzicami. Nie wiadomo jednak, czy dziecięcy stres może mieć w dalszej perspektywie negatywne skutki.
Autorzy najnowszego badania, naukowcy m.in. z The Norwegian University of Science and Technology i University of Oslo, mierzyli poziom kortyzolu o godz. 10 i 15. Wykazali, że najwyższy wzrost dotyczy dzieci spędzających w placówkach najwięcej czasu (8-9 godzin). Natomiast dzieci będące pod taką opieką przez siedem i mniej godzin nie doświadczały nadmiernego poziomu kortyzolu.
Jest to ważna informacja dla tamtejszych rodziców, zwłaszcza że większość norweskich dzieci w wieku od jednego roku do dwóch lat spędza w żłobkach ponad 40 godzin tygodniowo. Wygląda na to, że maluchy oddawane na długi czas pod opiekę muszą wykorzystywać dodatkowe zasoby, aby sobie z tym poradzić. Te dzieci wymagają wyjątkowego zrozumienia ze strony opiekunów i rodziców.
Badacze zastrzegają, że ze względu na małą próbę należy wyniki badania traktować z ostrożnością. Wnioski przedstawiono w „Early Child Development and Care”.
„Mamo, pani w żłobku mnie bije” – jak sprawdzić żłobek?

„Mamo, pani w żłobku mnie bije” – jak sprawdzić żłobek?


Co kilka miesięcy Polską wstrząsa kolejna informacja o placówce, w której dzieci były bite, poniżane czy głodzone. Jak sprawdzić żłobek pod względem bezpieczeństwa?
„We Wrocławiu miało być dużo zajęć – rytmika, dogoterapia, nauka języków i pyszne zdrowe jedzenie. Zamiast tego było kneblowanie buzi, wiązanie nóżek i rączek becikami, leżenie na gołych deskach bez materaców i karmienie na siłę”. „Nie becz, nie becz! Na stołówce ma być spokój, a nie jakaś jedna, druga menda się tu wydziera! – tak opiekunki w żłobku w Żarach zwracały się do swoich kilkuletnich podopiecznych”. „Opiekunki z prywatnej placówki w Starogardzie Gdańskim wyzywały dzieci i znęcały się nad nimi”. To tylko kilka z afer, jakie wstrząsnęły w zeszłym roku krajem. W mediach eksperci zastanawiają się, dlaczego rośnie liczba nieprawidłowości w żłobkach. Tymczasem rodzice tłumaczą, że od kiedy za kilkadziesiąt złotych można kupić mikrofon czy minikamerę, po prostu częściej udaje się przyłapać opiekunki na takich zachowaniach.
Big Brother w żłobku
Tak udało się upublicznić praktyki żłobka z Żar, Starogardu Szczecińskiego i Wrocławia – opiekunki lub rodzice przemycili do placówki minikamery zaszyte w zabawkach lub mikrofony. Choć wydaje się, że to rażący brak zaufania do pracowników żłobka, warto pamiętać, że na szali stawiamy zdrowie i często wieloletnie traumy naszych ukochanych dzieci.
Jeśli nie mamy ochoty wyprawiać dziecka do żłobka w oprzyrządowanie szpiegowskie, lepiej zadbajmy o to, dokąd je posyłamy na samym wstępie. Czym się kierować? Byłe pracownice żłobków radzą, by… ufać swoim zmysłom. – Jeśli w żłobku dziwnie pachnie, jest zaduch, to nie tłumaczmy sobie, że pewnie mają problemy z wentylacją –  tłumaczy anonimowo jedna z nich. – Prawdopodobnie dzieci nie są przewijane tak często, jakby mogły być, a opiekunki mają co innego na głowie, niż wietrzenie pomieszczeń.
Zabawmy się też przez chwilę w „Perfekcyjną panią domu” – w toaletach śmierdzi, w kątach wiszą pajęczyny, do kuchni nie można wejść lub nie wzbudza ona zaufania? Przypomnijmy sobie, jak bardzo dbamy o czystość domu, w którym jest jedno dziecko, i zwiewajmy gdzie pieprz rośnie z miejsca, które nie dba o nią przy kilkunastu szkrabach.
Ludzie z sercem i dyplomem
Ważny jest też tzw. „czynnik ludzki”. Mamy, które posłały dzieci do placówek, które były potem zamykane z hukiem z powodu nieprawidłowości, w wywiadach często powtarzają, że dały się „zaczarować” dyplomami właścicieli lub w ogóle nie poświęciły czasu, by się im przyjrzeć. Inne przyznają, że wychowawczyni dzieci im się nie spodobała, ale postanowiły to zignorować, by nie kierować się irracjonalnymi przeczuciami.
Tymczasem jako mamy często potrafimy wyczuć, kto ma serce dla dzieci, a kto nastawiony jest tylko na czesne za pobyt malucha w żłobku. Istotna jest też otwartość placówki. Do sali, w której przebywały dzieci z jednego ze zlikwidowanych w tym roku żłobków, rodzice… nie mieli wstępu! To niechybny znak, że placówka ma coś na sumieniu. Dobre – choć niedecydujące – wrażenie robi też udostępnianie obrazu z kamery zamontowanej w żłobku on-line. Coraz więcej placówek daje takie narzędzie rodzicom i pokazuje tym samym, że nie boi się pokazać, w jakich warunkach spędzają czas dzieci. Dobrze też, jeśli rodzic ma wgląd w tygodniowy jadłospis oraz jeśli pokrywa się on z rzeczywistością. W jednym ze zlikwidowanych żłobków podawano dzieciom zepsute mięso, a następnie wmawiano rodzicom, że w żłobku panuje grypa żołądkowa.
A jeśli to nieprawda?
Dzieci często wyolbrzymiają, wpadają w panikę lub przeciwnie – milczą i nie umieją opowiedzieć o tym, co je spotkało. Jak więc dowiedzieć się, czy w żłobku nie dzieje się maluchowi krzywda? Psychologowie zwracają uwagę na takie sygnały, jak chudnięcie, strach przed pójściem do żłobka, zmiana nawyków (nagłe moczenie się w nocy, „chomikowanie” pożywienia). Dzieci, które są w żłobkach maltretowane często nagle zaczynają bać się obcych, a nawet reagować na dotyk rodziców strachem. To niemal pewny sygnał, że coś jest nie tak. Najważniejsza w tym wypadku jest rozmowa. Wychowawcom zdarza się straszyć dzieci i grozić im, że jeśli powiedzą o czymś mamie, spotka je kara. Mama musi więc zapewnić dziecko, że jest po jego stronie i że żywo interesuje się jego codziennością w placówce. Jeśli nie jesteśmy pewne, czy dziecku nie dzieje się krzywda, warto zasięgnąć opinii znajomego psychologa, który z pewnością ma narzędzia, by dowiedzieć się od dziecka, co spotyka je w żłobku. W międzyczasie warto obserwować dziecko – często np. maluch poproszony, by narysował swój żłobek, dopiero wtedy odkrywa przed rodzicami na kartce papieru to, czego nie chciał powiedzieć.
Chłodny rozum
Pracownicy skarżą się, że na fali ostatnich „żłobkowych afer” rodzice zaczęli być niezwykle podejrzliwi i nieżyczliwi, czym utrudniają pracę placówki, np. nastawiając dzieci przeciwko wychowawcom. Wychowawcy tłumaczą, że nie zawsze niechęć do pójścia do żłobka to znak, że dziecko jest w nim katowane. Czasem po prostu tęskni np. za mamą, która ostatnio podjęła pracę lub nie dogaduje się z kolegą z grupy, co jest powodem rozterek. Niektórzy rodzice biją też na alarm, gdy dziecko „łapie” w żłobku chorobę. Tymczasem to również nie zawsze jest efektem fatalnej opieki, a czasem naturalną koleją rzeczy, związaną z tym, że kilkanaścioro dzieci przebywa ze sobą niemal non-stop. Mamy, których dzieci chodziły do żłobka i przedszkola twierdzą nawet, że dobrze jest, gdy maluch ma możliwość przejścia chorób w żłobku –  jest wtedy odporniejszy w przedszkolu i pierwszych klasach podstawówki, gdy dzieci, które nie chodziły do żłobka masowo zapadają na choroby zakaźne.
Dekoracje sali przedszkolnej

Dekoracje sali przedszkolnej

A oto dekoracje sali przedszkolnej związane z tematami zajęć:
Projekt edukacyjny - Moja ojczyzna:


Dekoracja do tematu las, drzewa i zwierzęta leśne:



 Dekoracja do projektu - Muzeum:



 Dekoracja do tematu na starej fotografii:


Dekoracja do tematu - dokarmiamy zwierzęta zimą:


Święty Mikołaj i prezenty

Święty Mikołaj i prezenty

Trzeciego grudnia w przedszkolu mojej siostrzenicy przedszkolaków odwiedził wyjątkowy i długo wyczekiwany gość - Święty Mikołaj. Jak zwykle przyniósł wszystkim dzieciom wiele radości oraz prezenty...:) Przedszkolaki również miały dla Niego prezent, każda grupa zaśpiewała piosenkę naszemu przemiłemu gościowi. Przed przyjściem Mikołaja dzieci obejrzały przedstawienie pt. "Calineczka" przygotowany przez teatr Art-re z Krakowa. 
P.S. Mikołaj miał szarą brodę, ponieważ wchodząc przez komin ubrudził ją, bo pani dyrektor nie wyczyściła komina!












Copyright © 2014 Świat i edukacja dziecka , Blogger